Pożegnała swojego umierającego psa w najpiękniejszy z możliwych sposobów
24-letnia Lindsey Hutslar z Ohio kocha swojego pięcioletniego psa rasy Husky jak nikogo na świecie. Jednak, kiedy otrzymała wiadomość o tym, że jej suczka cierpi na nieuleczalnego raka nosa, świat nagle się zawalił.
Szokująca diagnoza
Lindsey nie mogła przyjąć do wiadomości, że niedługo może zabraknąć jej ukochanej przyjaciółki. Jej zdaniem Irie czuła się dobrze i nic jej nie dolegało. Niestety musiała pogodzić się z tym, że jej dni są policzone. To właśnie wtedy zdecydowała, że zrobią wiele pozytywnych rzeczy. Chciała, aby jej piesek doświadczył samych dobrych chwil.
Całość obejmowała nie tylko kulinarne doświadczenia, takie jak stek czy pyszne pączki i ciastka. Lindsey zaplanowała także różne zajęcia, takie jak podróż kajakiem, kemping, przejażdżkę bryczką lub wycieczkę na pole dyń.
Każde wydarzenie bacznie fotografowały
Jedną z głównych atrakcji była wizyta w straży pożarnej, ponieważ Irie kochała dźwięk syren.
Podczas tych niezapomnianych wrażeń guz pieska nieustannie rósł, od rozmiaru orzecha do piłki golfowej. Ponadto rak rozprzestrzenił się, co niestety nie było dobrym zwiastunem. Stan Irie pogarszał się z dnia na dzień, aż Lindsey postanowiła wraz z weterynarzem, oszczędzić jej cierpienia.