Kategorie Psy

„To tylko pies”. Ludzie śmieją się ze śmierci polityka, który oddał życie ratując pupila

21 lutego podczas próby ratowania ukochanego psa, pod którym załamał się lód, zmarł w Pułtusku znany polityk Jan Lityński. Coraz więcej osób zastanawia się czy warto było podejmować próbę ratowania czworonoga z narażeniem swojego własnego życia. Mówią „przecież to tylko pies” i śmieją się ze śmierci polityka, który oddał własne życie ratując pupila.

Trudny wybór

Taka sytuacja mogłaby się przytrafić każdemu z nas, a więc zadaj sobie pytanie: co zrobiłbyś w podobnej sytuacji – czy zaryzykowałbyś własne życie dla próby ocalenia życia ukochanego czworonoga? Czy podjąłbyś ryzyko dla swojego zwierzaka?

„To tylko pies”. Ludzie śmieją się ze śmierci polityka, który oddał życie ratując pupila
Kancelaria Senatu Rzeczypospolitej Polskiej /Wikimedia

„Tylko pies”?

Ludzie coraz częściej śmieją się z polityka i nie rozumieją, dlaczego zaryzykował własne życie dla „tylko psa”. Ale czy to aby na pewno „tylko pies”? Przecież to najlepszy przyjaciel, towarzysz, opiekun, terapeuta… Małe stworzonko, które kocha ciebie bardziej niż siebie samego. Istota, dla której nie jest ważne, ile masz pieniędzy i jakie wykształcenie posiadasz. Ktoś, kto nigdy nie opuści cię w potrzebie. To nie jest „tylko pies”.

Jan Lityński musiał kochać swojego pupila tak bardzo, że nawet chwili się nie zastanawiał, czy warto ratować ukochanego zwierzaczka. Z pewnością zapamiętamy go jako bohatera o wielkim sercu.

Czy to odpowiednia chwila na kłótnie?

Przykre jest to, że nad trumną osoby, która zdecydowała tak a nie inaczej, toczy się teraz polityczna walka na argumenty. Czy nie byłoby stosowniej po prostu uszanować jego decyzję?

„To tylko pies”. Ludzie śmieją się ze śmierci polityka, który oddał życie ratując pupila
Elzbieta Bogucka/Beata Chmiel/Fb

Prośba o ciszę

Tego niestety nie rozumie albo nie chce zrozumieć wiele osób, zarówno po lewej i po prawej stronie. Cóż, mamy już pewną przykrą tradycję, że śmierć znanych postaci z życia publicznego jest wykorzystywana do ugrania czegoś dla swojego politycznego obozu. Można jedynie nad tym ubolewać i mieć nadzieję, że te niesmaczne przepychanki nad czyimś grobem wkrótce się skończą.

Tagi
Źródła: natemat.pl