Kategorie Ocalone

Chcieli opróżnić śmietnik. Po otwarciu kosza zauważyli wpatrujące się w nich oczy

Pewnego dnia, Tommy Gewitzke i Ed Bolton opróżniali śmietniki. Kiedy otworzyli kosz, zauważyli parę maleńkich czarnych oczu, wpatrujących się w nich. Często zdarza się znaleźć w kontenerze szopa lub skunksa.Tym razem było jednak inaczej – owym zwierzakiem był domowy chomik.

Nie tracąc ani minuty, mężczyźni zgarnęli chomika i przeszli się po okolicy, aby znaleźć jego właściciela. Żaden z okolicznych mieszkańców nic nie wiedział jednak na temat zwierzęcia.

Chcieli opróżnić śmietnik. Po otwarciu kosza zauważyli wpatrujące się w nich oczy

Mężczyźni nadali chomikowi imię Dusty.

Zabrali go z powrotem do bazy firmy, gdzie pracownicy szybko znaleźli materiały, z których zbudowano mu dom tymczasowy. Następnie zaprowadzili chomika do lokalnego sklepu ze zwierzętami domowymi, w którym pracownicy zaoferowali mu opiekę do czasu odnalezienia właścicieli.

Po większych poszukiwaniach, udało się odnaleźć właścicieli chomika.

Pracownicy sklepu zoologicznego znaleźli opiekunów zwierzaka. Właściciele ujawnili, w jaki sposób chomik trafił do kosza – myśleli, że zwierzak umarł, więc zawinęli go w pościel i włożyli do kosza.

Chcieli opróżnić śmietnik. Po otwarciu kosza zauważyli wpatrujące się w nich oczy

Chomik wcale nie zamierzał umierać – on po prostu hibernował. To zachowanie typowe dla chomików.

„Dzikie chomiki hibernują zimą, ale budzą się raz na jakiś czas w celu spożycia posiłku. W ciepłym domu sztuczne światło i temperatura pokojowa zwykle hamują hibernację.” – wyjaśnia RSPCA na swojej stronie internetowej.

Chcieli opróżnić śmietnik. Po otwarciu kosza zauważyli wpatrujące się w nich oczy

„Współczuję tej rodzinie, ponieważ wiem, że czasami bardzo trudno jest stwierdzić, czy chomik jest w stanie hibernacji, czy faktycznie umarł. Aby sprawdzić, czy zwierzak hibernuje, przenieś go do cieplejszej części domu. Jeżeli się obudzi, to znaczy, że wszystko jest w porządku.” – wyjaśnia Maeve Moorcroft.

Na szczęście Dusty znajduje się teraz w bezpiecznym miejscu. Jest zdrowy i szczęśliwy.

 

Fotografie: Aylesbury Vale District Council